sobota, 30 lipca 2011

Czy to już jesień?

Cały tydzień lało, było pochmurno i zimno; takie objawy daje tylko jesień, ale przecież mamy jeszcze lipiec i powinno być w miarę ciepło (za ciepło też jest źle). Skoro nadszedł już weekend to Roch postanowił, że mimo pogody pod psem pójdzie trochę pojeździć na rowerze, w końcu ten rower ma jeszcze tylko parę tygodni, a potem zmiana ramy i całkiem nowiutki rowerek, ale po kolei. Rano Roch pojechał do zaprzyjaźnionego Adventure żeby zamówić ramę, bo przecież były dostępne "od ręki". Okazało się, że już nie ma, bo się rowery sprzedały, ale w poniedziałek chłopaki sprawdzą co jest i co można kupić, a może nawet coś przywiozą. Wychodzi na to, że kolor roweru będzie niespodzianką nawet dla Rocha.

Po obiedzie Roch poszedł przewieźć się kilka kilometrów. Dojechał do Świerklańca i wrócił leśnymi ścieżkami. W krótkich spodenkach nie było za ciepło, ale póki Roch pedałował, póty "centralne ogrzewanie" działało. Najgorzej było w momencie postoju dlatego Roch ich unikał. W końcu dojechał do domu i tak zakończyła się rowerowa sobota. Trzeba liczyć na to, że niedziela będzie ładniejsza i dzięki temu bardziej rowerowa.

Roch pozdrawia Czytelników.

PS.
Jaskółki odpoczywały: flickr.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza