niedziela, 9 października 2011

Rower już w domu, pogoda nie sprzyja testom

Rower stoi już w domu, z nowym olejem, napompowany i gotowy do jazdy. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że pogoda na weekend dała ciała. Jest zimno, słupek rtęci ledwo wzbija się na poziom 10°C, ale nie to jest najgorsze. Deszcz. I to nie taki ciągły, który zaczyna padać, pada i przestaje padać. Ten deszcz jest inny, on zaczyna padać, pada i przestaje padać, później wychodzi słońce, niebo robi się błękitne i znowu pada i tak cały dzień. Nawet jakby Roch chciał wstrzelić się w "okienko" pogodowe to zdąży się ubrać i znowu pada. Weekend, pod względem rowerowym, należy zaliczyć do nieudanych.

Jedyne co Roch zrobił to wytarł ramę, napompował Bomberka, zamocował kabelek z licznika i wytarł go, Bomberka, z resztek oleju. Nic nie jeździł, nie wie, czy ohydny luz nadal jest, czy już go nie ma. Poza tym Roch musi znowu dobrać odpowiednią ilość powietrza żeby amortyzator wybierał mu liście, ale nie ma kiedy, bo pada deszcz. Jesień mogła nadejść dużo później, po co ona nam teraz? Jeszcze październik nie zaczął się na dobre, a już plucha i zimno. Według prognoz deszcz jest przejściowy, ale niska temperatura może zagościć na dłużej. I niech sobie jest, najważniejsze żeby nie padało.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza