niedziela, 23 marca 2014

Rocha pierwszy wyjazd z córką

Do tej pory Roch jeździł z córką, ale ta siedziała w foteliku, który był na rowerze Żonki, ale - jak wiecie - Roch zrobił się zazdrosny i resztką wysiłków finansowych zakupił w Zaprzyjaźnionym Adventure. Resztą sił założył do roweru siedząc w garażu do 2300. Ale w końcu się udało i w sobotę Roch śmigał z córką na rowerze.

Dystanse co prawda nie są powalające, ale trzeba Miśkę rozjeździć więc na początek jeżdżą z nią po 10 - 15 minut żeby dziecko się przyzwyczaiło do pewnego rodzaju wysiłku i bujania na foteliku. Sam fotelik jest w porządku, dziecku się podoba, jest wygodny i stabilny, no i ma system odchylania do 20°, czyli do pozycji półleżącej.

W niedzielę pogoda się załamała, udało się odbyć poranny spacer, ale na nic więcej nie wystarczyło słońca. Zaczął padać deszcz tak jakby chciał dać Michalinie odpocząć od aktywności fizycznej. Ostatecznie bawiliśmy się w domu. Trochę odpoczynku też się należy.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza