wtorek, 15 kwietnia 2014

Rowerowe zaległości

Pogoda nie dopisuje, rower sobie stoi, ale wcześniej Roch troszkę popedałował. Zaczęło się w sobotę, kiedy w końcu wsiadł na rower w dodatku z Miśką. Po chorobie dziecię miało wielkie parcie na aktywność no i Roch wsiadł na rower, zapiął fotelik i dziecko. Oczywiście Żonka pedałowała razem z nimi. Wyjazd nie był daleki, ale wystarczył aby Miśka rozpromieniała na nowo.

W końcu Mała przekonała się do kasku. Wcześniej nie za bardzo chciała go zakładać, a bez kasku Roch nie chciał wozić daleko. Mimo, że Roch na rowerze spędził w życiu trochę czasu to wypadki zdarzają się nawet najlepszym, ale kask polubił Miśkę, a ona polubiła kask, więc teraz Roch może śmiało jeździć z Małą nie bojąc się o to, że może się na rowerze zachwiać (kask nie zwalnia z obowiązku myślenia!).

Wciągu tygodnia Rochowi udało się wyskoczyć na wieczorny rower, ale było tak zimno, że wrócił jeszcze szybciej niż wyszedł. Po tych dwóch rowerach zaczął padać deszcz i pada aż do dziś. Według pogody przyjemniej zrobi się dopiero w piątek, a więc może jeszcze uda się coś pojeździć. Już niebawem Wielkanoc, a to oznacza trochę dłuższy weekend i może nawet rowerowy.

Roch pozdrawia Czytelników.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza