czwartek, 17 kwietnia 2014

W nocy to się śpi...

...a nie jeździ na rowerze -- ktoś mógłby tak powiedzieć widzą Rocha pedałującego o 2230 przez miasto, ale ten nie ma czasu żeby jeździć "jak człowiek" za dnia. Pozostaje mu parę chwil w ciągu nocy kiedy może swobodnie popedałować, choć zazwyczaj wybiera wcześniejsze pory, ale dziś dał się porwać szałowi przedświątecznemu i wziął udział w świątecznych porządkach. Co prawda tylko mała kosmetyka korytarza, ale zawsze może powiedzieć, że nie migał się od obowiązków.

Na jutro ma zapowiedziane odkurzanie, pieczenie ciasta (włożenie i wyjęcie z piekarnika -- środkowym zestawem czynności zajmuje się złota Żonka) i na pewno coś jeszcze wpadnie, więc ewentualny rower będzie możliwi dopiero koło godziny tak jak dziś. Ale wieczorami, tfu nocami, jeździ się doskonale. Zerowy ruch, ludzi też jakby mniej na chodnikach, przyjemny chłodek a nawet troszkę zimno więc pedałować można śmiało, a że jest noc? No to co!

Dziś wieczorne, tfu nocne, pedałowanie zakończyło się wynikiem 8 kilometrów, ale Roch próbuje się rozkręcić i dać czadu. Może w końcu osiągnie jakieś 20 - 30 kilometrów. Oczywiście powstał zapis trasy, więc można sobie pooglądać wieczorne, tfu nocne, pedałowanie.

A teraz dobranoc.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza