sobota, 10 marca 2018

Miesiąc minął na chorobach. I jednym rowerze.

Roch zaczyna bić rekordy w milczeniu, ale ostatnio nie miał głowy do pisania. Od stycznia ciągle coś się działo. A to Michalina się rozchorowała, a to Roch zaniemógł na jakąś tajemniczą infekcje, aż w końcu dzieciory zapadły na ospę. Oboje i równocześnie zostały obsypane plamkami, choć na ten czas mają ich niewiele.

I tak się u Rocha kręci. Od poniedziałku Roch zaczyna jeździć do pracy po L4, które było najdłuższe ze wszystkich, które Roch miał, a było ich całe dwa. Kiedy już mógł oficjalnie jeździć na rowerze to nie mógł nie skorzystać z pogody jaka ostatnio rozgościła się nad Rochem. Piękne słońce, ciepło i w końcu można mówić że idzie wiosna.

Pierwszy rower był ze Stasiem; Michalina poszła do przedszkola, a Roch z Żonką i Stasiem poszli na rower. Jednak Staś szybko odleciał i trzeba było im wracać do domu. Korzystając z okazji Roch pojechał umyć auto z zimowej soli.

Udało mu się uwinąć zanim Staś wstał. Może jeszcze uda się iść na rower, choć podczas choroby dzieci wymagają 200% uwagi, więc nie wiadomo czy Roch będzie mógł wyjść bez nich na rower. Jednak pogoda ma być już dobra, więc może uda się wyjść na rower po pracy. Dzień już jest na tyle długi, że tę godzinkę można spokojnie pojeździć.

W planach jest też, jak co roku oczywiście, Jura, ale to dalekie plany są. Na początek trzeba wrócić do pedałowania, nabrać kondycji i odporności żeby nie kończyć z katarem każdego miesiąca. 

Jak widać na załączonym zdjęciu Roch ze Stasiem przejechał prawie dwa kilometry, po których Staś zdecydował że pojedzie spać. Później jeszcze pojechał rowerem do przedszkola po Michalinę i razem wrócili do domu, a jakże, na rowerach

Na zakończenie przygotowania do sezonu, czyli rower stoi w garażu.


Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza