poniedziałek, 15 września 2008

Brrr, zimno

Weekend upłynął z dala od roweru, nie licząc krótkiego wypadu w sobotę, dlatego Roch postanowił, że żadne krzyki i płacze nie zatrzymają go w domu. Roch ubrał się, po czym wyszedł na balkon żeby upewnić, że to co ma na sobie nie spowoduje zbytniego ochłodzenia lub podgrzania.

Test balkonowy wypadł pomyślnie dlatego Roch założył kask i zszedł na dół. Wsiadł na rower i pojechał przed siebie. Niektórzy twierdzą, że mamy nadal lato, ale temperatura i chmury wskazują na wczesną jesień.

- Brrr zimno.. - Mówił do siebie Roch co kilka kilometrów.

Nie ma się czemu dziwić - przez kilka miesięcy Roch był przyzwyczajany do temperatur grubo ponad 20 st. C, a tu nagle taka niespodziewajka. W mp3grajku co chwilę zmieniały się utwory, a to York ft. Asheni - Mercury Rising, a to Roni Size - Dirty Beats. Rochowi robiło się coraz cieplej.

Początkowo chciał przejechać na Pewną Ulicę (TM), ale ostatecznie pojechał na Repty i Dolomity. Widać już pierwsze oznaki jesieni, liście zaczynają spadać z drzew, a dzień staje się coraz krótszy. I tutaj dochodzimy do meritum dzisiejszej notki. Coraz krótszy dzień to coraz mnie kilometrów, a to - jak wiadomo - jest dla Rocha trochę niepokojące. Co prawda statystycznie Roch nadal znajduje się nad kreską, ale 31-12-2008 nadejdzie bardzo szybko i Roch obudzi się z ręką w statystykach.

Trudno będzie uskuteczniać 50km dziennie, ale do końca września powinno nakapać jakieś 400km więc tysiąc powinien zostać dokonany. A co z tego wyjdzie to okaże się za 14 dni.

Kończąc Roch pozdrawia Czcigodnych Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza