środa, 31 sierpnia 2016

Dzień #10: plan zrealizowany, cykloza wróciła

Z tym zrealizowanym planem to Roch trochę przesadził, bo jak pisał w pierwszej notce:
(...) Roch postanawia co następuje: do końca miesiąca, czyli do 31 sierpnia codziennie jeździć na rowerze. Zostało 15 dni. Wyjątkiem jest deszcz i to mocny.
Tak więc z tego mocnego postanowienia udało się zrealizować ⅔ postanowienia, bo zamiast 15 dni na siodełku spędził ich tylko 10, ale to i tak sukces. Jeden dzień tylko był na 100% deszczowy, później dopadała go śpiączka, obowiązki domowe, czasem nie chciało mu się tak bardzo, że zasypiał na fotelu. Jednak jak tylko miał siłę i czas to pedałował, żeby udowodnić sobie, że jednak nie jest taką dupą jak zaczął o sobie myśleć.

Efektem tego postanowienia są dwie rzeczy:
  • Lepiej się Roch czuje i ma dalszą chęć do pedałowania,
  • Spadek — całkiem znaczący — wagi.
No więc pora zakończyć cykl Dzień #n i wrócić do normalności z jednym tylko wyjątkiem. W tej normalności znalazło się miejsce dla roweru. Fakt, że Roch czasem zarwie noc, bo po skończonej jeździe ma chęć napisania notki na Blogu, ale to jest efekt uboczny, z którym da się żyć. I to jest trzecia rzecz, która skorzystała na tym, że Roch posadził swoje cztery litery na siodełku rowerowym. Ruch na Blogu. I wcale nie chodzi o reklamy, których nie ma, nie było i nie będzie, ale o sam fakt pisania. Narząd nie używany zanika, podobnie mogłoby się stać z Blogiem, który nie używany zniknął by z internetów, bo Roch w akcie buntu skasowałby go.

Dziś, na koniec dnia Roch przejechał kokardkę, ale tym razem zabrał ze sobą muzykę. I, po początkowych problemach, okazało się to całkiem fajnym pomysłem. Po zmuszeniu Spotify do działania bez Internetu Roch mógł w końcu schować telefon i zacząć pedałować. Jak zawsze Roch przejechał kokardkę, bo wieczorem w zasadzie jest to najrozsądniejsze wyjście.

Ślad na zakończenie:

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza