środa, 31 sierpnia 2016

Dzień #9: z samochodem do mechanika i z rodzinką dla relaksu

I ponownie zaległa notka, ale Roch jeździł na rowerze. Po części z obowiązku, a po części dla przyjemności. Jednak zaczynając od początku to Roch po przyjeździe z pracy zapakował się w drugi samochód i pojechał z nim do mechanika, bo coś (płyn chłodzący) kapał spod samochodu. Jako, że dzieciory spały to Roch nie miał transportu z powrotem, ale to nie był problem — Roch przecież ma rower. Więc zapakował go do bagażnika i pojechał zostawić samochód. Z powrotem całą drogę płakał jak pedałował, bo zabrał zwykłe buty, więc małe pedałki wżynały mu się w place.

W końcu dojechał do domu i już miał wyrobioną normę, ponieważ do domu miał około 10 kilometrów. Chwilę później wstała Michaśka i dzieciory były w komplecie gotowe do zabawy. No więc najpierw spacer, później wspólny rower, na zakończenie jeszcze granie "w gola" i już całkiem na zakończenie granie w "małpki". Potem kolacja, kompanie i spanie. Tym razem Roch poszedł spać równo z dziećmi. Skoro rower był już zaliczony to można było iść spać. I tym sposobem nie było notki na koniec dnia. Jednak ślady się zapisały.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza