niedziela, 25 maja 2008

Czysto prywatna Jura Rocha

Od wczoraj wiadomo, że planowana na dziś Jura nie wypaliła, ale zastępczo został zaplanowany wypad na Zatopioną Kopalnię. Zbiórka w Miasteczku Śląskim o godzinie 0900 (z tolerancją +- 10 minut). Roch zjadł solidne śniadanie, które przygotował sobie sam ponieważ reszta domowników jeszcze spała. Wchłonięte kanapeczki zostały popchnięte ciepłą kawką.

Jeszcze krótka drzemka nad pustym talerzem i już o 0830 Roch był wypoczęty. Szybka toaleta, znalezienie jakiejś, w miarę czystej, koszulki i już można pędzić do Miasteczka. Trasa przyjemna, ruch zerowy ponieważ w lesie zazwyczaj samochody nie jeżdżą.

Punktualnie o umówionej godzinie Roch zasiadł na ławeczce i podziwiał manewrującą lokomotywę SM42. Od dawien dawna Roch jest fanem kolejnictwa to i jedna lokomotywa sprawiła mu wiele przyjemności. W między czasie rozbrzmiał telefon Rocha.

- Cześć.. - Powiedział Koyot.
- Sie ma - Odpowiedział Roch.
- .. stary, zaspało mi się - Dokończył.
- Każdemu się zdarza, nie ma sprawy - Powiedział Roch.

I faktycznie nic się nie stało - wyjazd został przełożony, ale nie odwołany. Roch postanowił, że jednak zrobi kilka kilometrów. Popedałował w kierunku Chechła, na jednym z odcinków specjalnych towarzyszył mu pies dobierający się do jego łydki, ale szybkość Rocha nie zna granic.

Z Chechła pojechał do domu i tam zabrał się za pracę. Nie przesadzał z tworzeniem bo powszechnie wiadomo, że nie można się przemęczać, szczególnie w niedzielę. Nastało popołudnie.

****
Po tym jak na Nasz Wielki Polak w F1 zajął drugie miejsce Roch nie mógł wytrzymać i też musiał poczuć wiatr pod kaskiem. Megi nie fatygował, ale wsiadł na rower i postanowił, że zaliczy kilka ciasnych wiraży, poczuje jak to jest gdy przeciążenie sięga 4G. Gdy skończył już marzyć napisał do Michała, czy nie chciałby mu towarzyszyć.

Niestety, jak na złość, też nie mógł bo lansował się gdzieś daleko. Kolejna samotna przygoda tym razem na Reptach. Roch manewrował między drzewami niczym Nasz Wielki Polak w F1 na torze wyścigowym pokonując kolejne ciasne zakręty.

Od czasu do czasu Roch zajeżdżał do pit stopu żeby uzupełnić płyny, znaczy paliwo tudzież kondycję. Po kilku pętlach na Reptach Roch stwierdził, że są kobiety, które potrafią jeździć na rowerze! ba, mają uśmiech na twarzy gdy pedałują (uprzedzając komentarze - mają siodełka).

To dlaczego do jasnej cholery Roch nie trafił na taką pedałującą niewiastę? Jedne nie mają na czym, a inne wolą spędzać czas w zadymionym PUBie lub lansować się gdzieś tam indziej.

Jednak są w życiu Rocha Przyjaciele i jedna Przyjaciółka(!!), którzy podzielają rowerową pasję i to się liczy i to jest najważniejsze.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza