wtorek, 11 listopada 2008

Świąteczny szofer

Fama, o tym, że Roch potrafi prowadzić samochód, rozeszła się niczym błyskawica. I oto dziś kolejny wyjazd, w dodatku wczesną porą, wręcz w nocy bo o 900. Roch zapowiedział, że kto go obudzi w świąteczny poranek przed godziną 1200 będzie narażony na wielki gniew. No ale cóż poradzić jak już się wstało to trzeba było się umyć, wsiąść w samochód i jechać. Jednak samochody z małym silniczkiem nie są dla Rocha. Wciskał pedał gazu, a ta zabaweczka ledwo pyrkała.

Po powrocie Roch położył się spać, ale - tu niespodzianka - ustawił sobie budzik na godzinę 1330 i mógł spokojnie spać. Po tym jak telefon obudził Rocha ten ubrał się zszedł na dół. Godzina młoda to można było sobie pozwolić na szaleństwo. Roch pojechał na Świerklaniec i Dobieszowice. Podskoczył jeszcze do Piekar Śląskich i wrócił do domu przez Księżą Górę.

Kilometrów wyszło 35 i jeszcze można było zaliczyć Repty, ale Rochowi już się nie chciało. Taki miał kaprys.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza