niedziela, 19 kwietnia 2009

No i się wylało

Krakał Roch, krakał i wykrakał. Dziś oficjalnie Bomberek wziął i wydalił z siebie kilka mililitrów oleju. Żeby było ciekawie to nie spod uszczelki, jak to było kiedyś, ale z wentyla, co jest twardym orzechem do zgryzienia bo jak olej przedostał się do powietrza?

Poza tym, że Roch walczył z wyciekającym olejem to zrobił 70km, co jest nowym rekordem. Roch pojechał do Świerklańca, a stamtąd do Żyglina i, docelowo, na Bibielę najechać Koyocika, bo ten nie może na rowerze jeździć, a jak nie przyjechał Koyocik do Rocha, to Roch przyjechał do Koyocika.

Po kilkudziesięciu minutach Bomberek był mokry, a olej kapał z goleni. Taka karma.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza