niedziela, 19 lipca 2015

Czy to już Afryka, czy jeszcze jest cień nadziei?

Nastało lato. Nawet już jakiś czas temu, ale kto by pomyślał, że nadgorliwość jest znana także pogodzie.

— "Za moich czasów" — pomyślał Roch to była pogoda.

Jakby to "za jego czasów" było hoho daleko wstecz, ale prawda jest taka, że kiedyś było gorąco, ale nie było takich skoków temperatury. Jak było 26°C to było przez cały miesiąc, a nie przez 5 dni. Teraz w ciągu tygodnia temperatura potrafi spać o 10 a czasem i więcej stopni Celsjusza. Dzięki takim własnie skokom Miśka zaliczyła katar, a i Żona popadła w nietęgą sytuację. Na placu boju został tylko Roch, on jako jedyny nie podłapał niczego, choć sam musi przyznać, że taka pogoda odbija się na nim niemiłosiernie.

Jednak trzeba być twardym, jutro Roch jedzie po urlop, ale nie wypoczynkowy lecz awaryjny. Właśnie tak go nazwał. Szczegóły jednak zostawi dla siebie, blog to nie miejsce ani czas. Do środy zatem to on musi wytrwać na placu boju. Potem może paść. Rower odwołany do odwołania, teraz są ważniejsze sprawy, które trzeba dopchnąć do końca i zostawić je za sobą. Kiedy już będzie wyprostowane Roch siądzie na rower i strzeli stówę. W imię pomyślności.

Można to traktować jako zobowiązanie.

Roch pozdrawia Czytelników.

PS.
Skąd Afryka w tytule? Bo tam chyba jest gorąco.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza