niedziela, 11 października 2009

Iście angielska pogoda

Wczoraj Roch nie odzywał się, bo nie miał o czym pisać, a kolejny wpis o pogodzie byłby chyba "wielkim ssaniem z palca", cytując klasyka złotych myśli. Dziś Roch oficjalnie skończył składanie, a właściwie przerabianie, zasilacza i postanowił ogłosić to wszem i wobec. Jeszcze radiator nie ostygł, a Roch planuje już kolejne dwa projekty. Jeden to termometr dla Koyota, który Roch składa już kilka miesięcy i pewnie przy najbliższej okazji oberwie po uszach od Koyota, a drugi - ambitny wielce - projekt to odbiornik częstotliwości lotniczej.

Z tym odbiornikiem będzie sporo zabawy, bo Roch jeszcze nie jest na takim poziomie zaawansowania (o ile można mówić o jakimkolwiek poziomie) żeby samodzielnie zmontować układ i coś jeszcze odebrać. Jednak wyobraźnia Rocha działa i popycha go do coraz trudniejszych zadań. Może się uda, a jak nie to będzie kolejny "prawie" działający układ w Rochowej szufladzie.

Pogoda, Roch nie byłby sobą gdyby pominął ją milczeniem, znowu wariuje, od 1400 do 1500 zachęcała do wyjścia na rower, a potem było - a właściwie nadal jest - coraz gorzej. Leje, wieje i jest brzydko.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza