czwartek, 6 maja 2010

Wszystkie drogi prowadzą na lotnisko

Według aktualnej pogody, która wyświetla się Rochowi na dolnym pasku, jest pogodnie i ciepło, bo aż 17°C, ale nie było wcale tak kolorowo. Roch postanowił, że pójdzie na rower, bo kilometrów wcale nie jest dużo, a patrzeć tylko jak Rochowi skończy się rok i ogłosi, że licznik pokazuje wynik trzycyfrowy, zamiast czterocyfrowego.

Planu specjalnego nie było, choć była chęć jazdy; na rozgrzewkę Roch przejechał się wewnętrzną drogą PKP do Miasteczka Śląskiego, a stamtąd prosto do Żyglina i dalej do Brynicy. Chcąc już wracać do domu Roch stwierdził, że "skoro już jestem w Brynicy, to do lotniska mam rzut beretem" i postanowił, że podskoczy na lotnisko, popatrzy, poobserwuje, odpocznie i wróci do domu.

Kulki w piastach jeszcze nie zdążyły przestać się kręcić, a pod bramę podjechał Airport security, który prześwietlił Rocha, czy aby nie jest terrorystą chcącym zestrzelić samolot. Pewnie Rochowy zarost wzbudził podejrzenia, a i kask z daleka może przypominać turban więc czujność specsłużb lotniskowych była jak najbardziej uzasadniona. Po chwili samochód odjechał, a Roch dalej stał i patrzył w niebo.

Jako, że nic nie startowało i nie lądowało Roch wsiadł na rower i pomknął w stronę domu, bo robiło się już późno, ale za to coraz bardziej słonecznie i ciepło. Pod domem słońce już ładnie grzało, choć chmury jeszcze straszyły. Oby weekend stał pod znakiem słońca i ciepła.

- Dane wypadu: BikeBrother.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza