niedziela, 2 maja 2010

Jak to na majówkę przystało

Plany na majówkę Roch miał śmiałe, bo i do Pyskowic chciał jechać i na lotnisko wyskoczyć, ale jak zawsze pogoda szybko je zweryfikowała. Wczoraj Roch siedział w domu, bo deszcz go skutecznie uziemił, choć pod koniec dnia zrobiło się całkiem pogodnie, ale Rochowi już nie było dane wyjść na rower. Liczył, że dziś będzie inaczej, ale się przeliczył. Od rana lało, choć wszelkie wykresy pogodowe usilnie twierdziły, że nie pada.

W końcu, bliżej popołudnia przestało padać i Roch w akcie desperacji, nie czekając na wyschnięcie asfaltu, poszedł na rower. Planu nie było żadnego, bo Roch nie wiedział ile taki bezdeszczowy stan się utrzyma. Chcąc być blisko domu pojechał do... Miasteczka Śląskiego i z powrotem. Pogoda na szczęście wytrzymała i Roch wrócił do domu suchy, nie licząc tylko tego, co spod kół okazjonalnie prysnęło na Rocha.

- Dane wypadu: BikeBrother.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza