Kolejny dzień ładnej - a nawet bardzo ładnej - pogody, co Rocha bardzo cieszy, bo w końcu może rozwinąć skrzydła i jeździć tyle ile chce bez obaw, że z nieba zaraz coś spadnie. Na początek Roch wybrał się "wewnętrzną drogą kolejową" do Miasteczka Śląskiego, a stamtąd lasem na Chechło, aby sprawdzić, czy tam woda wezbrała. Okazało się, że nic takiego nie się nie stało i Roch nadal nie widział wezbranego zbiornika wodnego.
Z Chechła Roch wybrał się do Nowego Chechła, a stamtąd do domu, bo godzina robiła się późna, a poza tym Roch miał dosyć błota i wilgoci. Jutro trzeba będzie wyczyścić rower, bo dziś trochę zbędnego błota na nim osiadło i trzeba się go pozbyć, bo zbyt brudny rower nie jest atrakcyjny. Trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć sobie dość.
Jeśli chodzi o dystans, to jest on zbliżony do wczorajszego, ale niedługo już będzie weekend i może uda się przejechać jakiś dłuższy dystans tak, żeby całkowity dystans przekroczył 1 400 kilometrów, bo do takiej liczby Roch właśnie się zbliża.
- Dane wypadu: BikeBrother.
Roch pozdrawia Czytelników.
Czyli zapiski cudownego dziecka dwóch pedałów
Pogoda zaczyna Rocha rozpieszczać
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia maja 26, 2010
Etykiety:
1300km,
Chechło,
Miasteczko Śląskie,
Nowe Chechło
Komentarze:
Dodaj komentarz