wtorek, 27 lipca 2010

Buszowanie w krzakach

W końcu Roch wyszedł na rower; w domu wszystko zrobione więc nikt nie oponował specjalnie przed Rochowym jeżdżeniem, ale nie obyło się oczywiście bez sakramentalnego "uważaj na siebie". Roch, jak zawsze, uważa na siebie, ale też nie ma jakiś specjalnych hamulców i czasem lubi poszaleć, szczególnie jak wjeżdża w krzaki, a tak właśnie było dziś.

Na początek Roch wjechał w Repty i tam zrobił dwa obszerne kółka, później przejechał na Dolomity i tam zrobił kolejne trzy obszerne kółka po ścieżkach, o których już dawno zapomniał. W końcu Roch przejechał wzdłuż jakiegoś płotu i wyjechał już za Dolomitami. O dziwo nie zaliczył żadnej błotnej kałuży, choć ostatnio deszcze nie oszczędzają okolicy, w której przyszło mieszkać Rochowi.

Jutro, o ile pogoda się nie poprawi, Roch ponownie wjedzie w krzaki, bo to blisko i można szybko wrócić do domu.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza