czwartek, 5 czerwca 2008

Precz z pięćdziesiątką!

Od rana Roch zastanawiał się, czy dziś też nogi zaczną szaleć, czy może odmówią dalszego pedałowania. Cały podekscytowany zszedł na dół i zaczął od wizyty w Adventrue. Tam się okazało, że piasty nadal nie ma i prawdopodobnie nieprędko będzie.

- Cóż począć - Pomyślał Roch i wsiadł na rower.

Pedałując wśród krzaków dojechał na Dolomity. Tam napadł go wspaniały pomysł. Przecież się sklepy internetowe, w których można kupić prawie wszystko. Po krótkiej przejażdżce po Dolomitach wrócił do domu i, przy kawce, rozpoczął przeglądanie zasobów Sieci. W końcu znalazła się odpowiednia kandydatka, w sensie piasta. Mail z zapytaniem, czy produkt jest dostępny "od ręki" został wysłany pozostaje czekać na odpowiedź.

Jeśli będzie to Roch stanie się posiadaczem baaaardzo kooltowej i obrzydliwie snobistycznej piasty. Po tym sukcesie Roch nie mógł się powstrzymać przed pójściem na rower. Pedałując na Pniowiec rozmyślał jak to jego nowe koło będzie wyglądało. Nim się obejrzał był już na Reptach. Z obawą spojrzał na licznik.

- Ufffff.. - Odetchnął ciężko.
- .. nie ma 50 kilometrów.. - Wyraźnie się ucieszył.
- .. tylko całe 63 kilometry - Powiedział uśmiechając się pod nosem.

Z nieukrywanym zachwytem wrócił do domu i zasiadł do pisania kolejnej notki z codziennego zmagania się z własnymi słabościami.

Roch pozdrawia Czytelników.

P.S: 60km to nie 50.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza