wtorek, 3 czerwca 2008

Mniej Rochu, mniej!

Początkowo Roch chciał sobie odpuścić dzisiejszy wypad. Tłumaczył to sobie tym, że od dwóch dni nie schodzi poniżej 50 kilometrów, a nogi muszą odpocząć. Z tym założeniem ruszył przed siebie. Początkowo realizacja planów szła gładko. Delikatnie naciskał na pedały, płynął jednym słowem.

Cały plan zaczął się sypać gdy zobaczył przed sobą długi, prosty i równy odcinek drogi prowadzącej na Pniowiec. Uzależnienie od bólu mięśni wzięło górę i Roch pomknął niczym kundel za Rochową łydką. Wracając lasem zauważył wygrzewającego się zaskrońca. Ominął go szerokim łukiem i pomknął dalej od czasu do czasu spoglądając za siebie, czy zaskroniec nie rzucił się w pościg za Rochem.

Po powrocie do domu Roch zrobił sobie kawę i zasiadł, na godzinkę, do komputera. Sprawdził pocztę, poczytał wiadomości i wrzucił nową partię muzyki do mp3grajka. W ten sposób zaplanował sobie wieczorny wypad, który również miał być czysto rekreacyjnym.

Tym razem Repty i tamtejsze ścieżki, ale widząc kręte, ciasne i pokryte korzeniami boczne ścieżki Roch nie mógł się powstrzymać i skręcił w prawo wjeżdżając w najbliższą ścieżkę. I tak oto plany jakiegoś delikatnego, mało męczącego wypadu dwukrotnie wzięły w łeb.

Żeby było weselej dziś ponownie nie udało się Rochowi zejść poniżej 50 kilometrów. Jeszcze niedawno narzekał, że nie potrafi zrobić większego dystansu, a teraz zaczyna narzekać, że krótkie dystanse mu nie wychodzą.

Dzień zakończony wynikiem 55 kilometrów ze średnią 23km/h.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza