sobota, 2 sierpnia 2008

Pogoda pod psem

Kiedy coś się planuje to deszcz wszystko zepsuje. I tak było dzisiaj. Planowany był spontaniczny wypad na Świerklaniec, ale pogoda z minuty na minutę się pogorszyła. U Rocha lało jak z cebra co zostało uwiecznione za pomocą wideotelefonu Rocha. W tle, oczywiście, kwalifikacje F1 (go, go Kimi!): leje

Jednak do Reeda przyszła paczka, w której Roch miał także swój udział. Wsiadł w Megi i za całe 30 minut był w Chorzowie. AutoMapa uparcie twierdziła, że Roch jest u celu, ale cel był jakieś dwa kilometry w przeciwnym kierunku. Żeby było zabawniej będąc już u celu właściwego AutoMapa poprawnie pokazała nazwę ulicy! Te upały zaszkodziły nawet GPSowi.

Zlot odbył się statycznie, w towarzystwie padającego deszczu. Roch odebrał część swojej paczuszki, w której znajdował się Buff. Kawałek szmatki, z której można robić cuda-niewidy. Od dzisiaj Roch porusza się rowerem zamaskowany. A to wszystko dzięki Reedowi.

Roch serdecznie dziękuje Reedowi za pomoc w zakupach i pozdrawia :)

Na koniec Roch w wersji letniej:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza