czwartek, 21 sierpnia 2008

Wyhaczanie Rocha

Roch z góry przeprasza za wczorajszą ciszę, ale coś mu odebrało chęć i pisania i jeżdżenia. Za to dziś się działo.

Rankiem Roch udał się do Adventure i zakupił nową kierownicę, prostą jak drut, czarną i wypasioną (co może być wypasionego w kawałku aluminium 6061?). Wrócił do domu i rozpoczął montaż. Wykręcił starą, odkręcił małego Rocha, który zadomowił się na starej kierownicy i zaczął montaż.

Korzystając z okazji wymienił także mostek na nowy, dłuższy i.. srebrny. Ni jak to nie pasuje do siebie, ale co tam. W pewnym momencie Roch zobaczył Pierwszą Ofiarę Montażu (TM). Obcięty został kabelek, i to przy samej podstawce, który łączy podstawkę licznika z czujnikiem, który odbiera impulsy. Mogło urwać się wszystko, a urwał się najważniejszy element, bo bez licznika jak bez ręki.

Początkowo Roch sięgnął do portfela, ale postanowił, że sam naprawi usterkę. Sięgnął więc po swoją lutownicę i cynę. Rozpoczął się demontaż podstawki. Chińczycy, składający podstawki, chyba nie przewidzieli, że trafi się taki Roch, który rozbierze nierozbieralne i naprawi nienaprawialne.

Po udanym zalutowaniu kabelków okazało się, że licznik jest jak nowy. Działa i to jest najważniejsze. Już z ciekawości Roch zajrzał do Internetu po ile są podstawki - 23-y złote zaoszczędzone. To będzie jakieś osiem Strogów.

****
Po montażu przyszła pora na testy. Roch, z Nosiem, pojechał do Świerklańca gdzie posiedział chwilę i postanowił, że wróci do domu. Wyjeżdżając ze Świerklańca Roch został zaczepiony przez zagubioną, młodą i głodną wiedzy niewiastę.

- Przepraszam, czy są tu jakieś atrakcje? - Zapytała z uśmiechem.
- Noooo, ja jestem - Odpowiedział Roch.
- A są jakieś budki z lodami? - Zapytała Pani z jeszcze większym uśmiechem.
- No tam dalej Pani ma - Odpowiedział Roch wskazując azymut.
- A jakieś inne atrakcje? - Zapytała.
- No jest Pałac Kawalera - Odpowiedział Roch.
- A Pan stamtąd wraca? - Zapytała Rocha.
- Oczywiście, jako kawaler mam tam wstęp - Odpowiedział Roch w mig załapując aluzję.

Chwilę jeszcze pogadali i Pani poszła do budki z lodami, a Roch pojechał przed siebie. Jednak Pani narobiła mu smaka na lodzika. Zatrzymał się w Nowym Chechle i kupił lodzika. Gdy go tak lizał podeszła do niego druga kobieta i zapytała, czy świecą jej stopy. Rochowi stopy od Świerklańca świeciły, ale jej chodziło o tylne światła w jej samochodzie.

Ehh Roch był dziś rozrywany przez fanki, a to wszystko dzięki nowej kierownicy, którą Roch założył do swojego roweru. Taka mała rzecz, a tyle radości.

A rower wygląda tak:

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza