czwartek, 14 sierpnia 2008

Daleko posunięta monotonia

Roch, jak codzień, wyszedł na rower. Powietrze było ciężkie, co wróżyło opad deszczu. Roch nie chciał jechać nigdzie daleko, ale Nosiu się uparł. Roch zacisnął zęby i pojechał na Dolomity. Na samych Dolomitach Roch jeszcze mocniej zaciskał zęby żeby nic spod kół nie syczało na niego.

Jednak wszystkie gady gdzieś się schowały i można było przejechać Dolomity w miarę spokojnie. Z Dolomitów Roch pojechał do Świerklańca, a po drodze zakupił butelkę kondycji wraz z bąbelkami, gdzie spoczął na ławeczce i rozpoczął intensywny odpoczynek.

Ze Świerklańca Roch skierował się do domu, nigdzie nie skręcał, nie szukał bocznych ścieżek. Jednak codzienne kręcenie pięćdziesiątek powoduje pewne zmęczenie u Rocha.

Cóż, Roch nie popisał się w tej notce, ale i tak czasem musi być.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza