poniedziałek, 31 grudnia 2007

Podsumowanie roku 2007 i postanowienia na rok 2008

Tak, nadszedł ten czas, aby dokonać retrospekcji, podsumowania prawie już minionego roku i określenia celów na rok prawie przyszły.

Pierwszym, ważnym, wydarzeniem niewątpliwie było rozpoczęcie sezonu rowerowego, które odbyło się z lekkim opóźnieniem ze względu na trudności ze skompletowaniem sprzętu, ale w kwietniu Roch już pedałował. Początkowo sam, później z Nosiem.

Kolejne miesiące to szalona znajomość z Aliną, którą do tej pory Roch (a wcześniej jego brat Pafnucy) wspomina bardzo miło. Jednak nie było dane Pafnucemu zbliżyć się do Aliny. Brat Rocha został uśmiercony co skrzętnie opisał w Tryptyku rowerowym anonimowy narrator. Po śmierci Pafnucego schedę po Nim przejął Roch Brada.

Roch najchętniej spędzał czas ze swoimi przyjaciółmi, gdyż wiedział, że na Nich mógł (i może) zawsze liczyć. Pierwszego Prawdziwego Cross Country (TM) Roch nigdy nie zapomni, tak jak nie zapomni tych obłędnych pierogów w Mirowie. Wszystko to dzięki Koyocikowi.

Do tego wypad do Kamieńca z Michałem i na festyn w Żyglinie będąc pod wpływem .. Nosia.

Kolejne miesiące to dalsza jazda na rowerze, bicie kolejnych, osobistych, rekordów. Poza rowerem nie wiele się działo. Aż do września. We wrześniu, a może w sierpniu, Roch poznał MEwkę, Ewę no i Sylwię. Wspólne gwarki, sen na schodach domu kultury, chowanie się przed Policją pod schodami, skuteczne udaremnienie wyhaczania przez Dżokusa i w końcu sztuczne ognie. Niezapomniane.

Październik upłyną pod znakiem lansów z Nosiem i Michałem, wspólnych eksperymentów z colą i tabletkami, kupowania teletubisiów, róż i innych pierdół, wyhaczania i podhaczania. W listopadzie Nosiu udał się do wojska, a Roch nadal uskuteczniał rowerowanie. Z Michałem oczywiście. Listopad to także nowa znajomość. Z Dobrawą oczywiście.

Zbliżamy się do grudnia. Kolejny miesiąc spędzony na rowerze. Roch obiecał, że nie będzie już pisał o pewnej osobie na blogu, a więc pozostańmy przy tym, że grudzień upłynął pod znakiem roweru i niczego więcej. Choć to nieprawda.

Obok tego wszystkiego były studia, które Rochowi obrzydły i sesję letnią zakończył w listopadzie z jedną poprawką.

****

A jaki będzie Nowy Rok? Na pewno inny. Po pierwsze Roch postara nie zakochiwać się zbyt często bo ewidentnie mu to nie idzie, po drugie trzeba będzie skończyć studia i rozpocząć kolejne. Roch obiecuje, że częsciej będzie uprawiał Prawdziwe Cross Country (TM), jeśli będzie mu to dane to razem z Koyocikiem. Postara się być częstym gościem na Jurze i w Mirowie.

A co z rowerem? Na pewno nastąpią lekkie zmiany, może jakiś tuning, a może drugi rower. Jedno jest pewne. Nadal będzie można spotkać Rocha w dziwnych spodenkach i w jeszcze dziwniejszym kasku. Tego Roch jest pewien.

I to chyba tyle - jak to będzie pokaże czas, a znając życie to w/w plan zostanie zweryfikowany. Pewnie i kilka kopniaków w doopsko Roch otrzyma. Jedno jest pewne - Nowy Rok będzie ciekawy.

Tym, jakże, optymistycznym akcentem Roch kończy ostatni post w roku 2007.

Roch, i Jacek, pozdrawiają wszystkich, których znają bez wyjątku.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza