środa, 26 grudnia 2007

Blisko, coraz bliżej

Co robić rano w drugi, czy któryś tam, dzień Świąt? Można okupować lodówkę, można oglądać to co serwuje nam telewizja, można połączyć obie te czynności, a można wsiąść na rower i pedałować od rana do zmroku. I tak też zrobił Roch. W okolicach godziny 1000 był już na rowerze. Pogoda strasznie dopisała, słońce grzało i dzięki temu słupek rtęci pokonał granicę +5° st.

Roch zrobił sobie małą rozgrzewkę jadąc ulicą na G i tam spotkał kilka osób. Jednak już nie cieszy się, tak jak kiedyś, na widok jednej z nich. Niezatrzymując się pomknął przed siebie, w bliżej nieznanym kierunku. Później kierunek wyprawy znacząco się wyklarował i przewidywał wypad na Dolomity.

W drodze na Dolomity spotkał Adasia i Marka, którzy właśnie wracali z Dolomitów. Gdy i Roch zakończył wizytę na Dolomitach udał się na Repty i Pniowiec. Z Pniowca wylądował ponownie na ulicy na G i wrócił do domu. Po uzupełnieniu płynów Roch wyruszył ponownie na rower.

Cel to ponownie Repty i Dolomity, ale inną trasą.

Kilometrów wyszło całe 60. Do 8500km brakuje jedynie 150km. Jakieś trzy dni jazdy.

Roch pozdrawia Ewę, Dawida i Sylwię spotkanych na ulicy na G. (kolejność prawie przypadkowa)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza