piątek, 28 grudnia 2007

Roch sobie pojeździł, psia mać!

Jak coś działa przez dłuższy czas, to w najmniej oczekiwanym momencie zepsuje się. I na tym zdaniu można by zakończyć dalsze użalanie się nad sobą. Roch, będąc na drugi dzień na diecie, kupił sobie banana i poszedł na rower. Jednak coś nie grało.

- Kurna, co tak ociera - Dziwił się Roch jadąc na rowerze.

Naciskając hamulec tajemnicze ocierania nasilało się.

- Kur*a! Klocek skończył się - Załamał się Roch.

Opiłki metalu, które znajdują się w końcowej części bardzo ładnie zeszlifowały obręcz, dzięki czemu w najbliższym czasie i ona zostanie wymieniona. Roch postanowił dokonać zakupu najtańszych klocków, aby przejeździć końcówkę roku, a w styczniu zabrać się za remont swojego ukochanego pojazdu.

W rowerowym kupił ostatnią parę klocków, za całe osiem złotych, przyjechał do domu i rozpoczął montaż. Stary klocek został zachowany na pamiątkę. Kiedyś duży Roch pokaże małym Rochom, jak kończy się brak kontroli klocków hamulcowych.

Post miał być ciekawszy, dłuższy i w ogóle ..szy, ale wyszło jak wyszło.

Roch pozdrawia Wszystkich.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza