poniedziałek, 6 lipca 2009

W końcu jakiś wspólny wypad

W końcu można bezkarnie używać słowa lato; jest ciepło, słonecznie, aż chce się jeździć. Roch wyszedł na rower i pojechał na Dolomity, gdzie jeździł po górkach i korzeniach i było fajnie. Z Dolomitów pojechał do Radzionkowa i na Świerklaniec. Licznik wskazał 33km i Roch postanowił wrócić do domu.

Powoli wdrapywał się na czwarte piętro obijając się z rowerem po ścianach i już był na szczycie, gdy zadzwonił telefon. "Eureka" krzyknął, bo znalazł się partner, a właściwie partnerka, na dalszy wypad. Roch uzupełnił paliwo i zaczął znosić rower na dół. Podjechał znowu do Radzionkowa, gdzie już Ania czekała na Rocha. Wspólnie pojechali do Świerklańca i tam zasiedli na ławeczce, przy lokalnym wodospadzie.

Czas szybko mijał i pora było wracać do domu. Wspólnie pojechali przez Orzech do Radzionkowa, tam Roch uzupełnił paliwo i wrócił do domu. Kilometrów wyszło 69 i można powiedzieć, że Roch wraca na słuszną drogę.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza