czwartek, 7 stycznia 2010

Kolejne rowerowe zakupy

Od wczoraj nic się nie zmieniło, choć Roch obiecywał sobie, że przejdzie przez to gładko i bez bólu. Jednak jest inaczej, ale cóż, czasem tak musi być i tego nie przeskoczymy. Chciałoby się złapać za telefon, ale rozsądek podpowiada “po co? Przecież to nic nie zmieni” no i efekt jest taki, że telefon jest daleko od Rochowej ręki. Żeby nie kusiło.

Kobiety, na smutki, mają swój sprawdzony sposób. Zakupy. Im większe, tym humor lepszy. Roch postanowił, że przez dziesięć minut mentalnie będzie kobietą. Tylko co takie kobiety kupują? Buty? Spódnice? Paski? Z tego zestawu nie pasowało do Rocha, bo gdzież on w szpilkach by poszedł? Postanowił, że kupi sobie coś bardziej męskiego, coś co będzie podkreślało, że jest samcem alfa; takim, który nie je miodu tylko żuje pszczoły.

Aby stać się takim facetem Roch kupił sobie opony do roweru. Dwie sztuki, bo jak szaleć na zakupach to szaleć na całego. Swoją samczość Roch przypieczętował długiem, który zaciągnął, bo nie był przygotowany na tak duże zakupy. Trzymając po jednej oponie w ręce Roch – nie dość, że utrzymywał równowagę na lodzie – to jeszcze pokazywał wszystkim, że zrobił duże zakupy, tak jakby to kogoś – poza Rochem – obchodziło. W końcu dołek to doskonały pretekst na generowanie ruchu w przemyśle rowerowym.

Akcja “Rower 2010” posunęła się do przodu. Zębatki będą w przyszłym tygodniu i wtedy Roch zwali się z gratami na zaplecze zaprzyjaźnionego Adventure żeby to wszystko poskładać, a przy okazji rozebrać Bomberka, bo i jemu potrzeba nowego oleju. O postępach Roch poinformuje Obserwatorów.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza