sobota, 30 stycznia 2010

Stłukło się

I jest pierwsza – w dodatku śmiertelna – ofiara zimy. Jest nią kierunkowskaz, który stłukł się był, gdy Roch zaliczył kawałek lodu pod kołami. Potem poszło z górki, dopiero zaspa zatrzymała Rocha, a przy okazji pomogła rozbić się migaczowi, z czego Roch był bardzo niepocieszony. Na szczęście poza pechowym kierunkowskazem inne elementy Megi są nienaruszone, ale i tak trzeba było jechać do zaprzyjaźnionego pana Adama, żeby coś poradził, bo nie dość, że tak głupio bez kierunkowskazu to jeszcze buźka Megi wygląda mocno niesymetrycznie. Na szczęście wszystko już naprawione.

Poza tym jest i dobra wiadomość; dziś termometr wskazał temperaturę powyżej zera, czyli trochę topniało. Są pierwsze oznaki końca zimy, choć jeszcze nie do końca pewne, ale ważne, że Roch zrzucił z siebie kilka warstw swetrów, kurtek i koszulek. Nastrój jakoś się poprawił, od razu chciało się rower składać, ale jeszcze nie można. Przygoda z zaspą spowodowała, że Roch nie zdążył przed 1300 zjawić się w zaprzyjaźnionym Adventure. Wizyta zostaje przesunięta na poniedziałek z nadzieją, że temperatura zrobi Rochowi dobrze i będzie powyżej zera.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza