poniedziałek, 29 grudnia 2008

W siodle

Jakoś tak się zdarzyło, że wczoraj Rochowi nie chciało się pisać bo i nie było o czym pisać więc odpuścił sobie wczorajszą notkę, ale dziś za to będzie notka mrożąca krew w żyłach i powodująca zjeżenie się włosów na głowie.

Otóż od rana coś Rochem miotało, nie mógł znaleźć sobie miejsca, aż w końcu w jego głowie zaświtała myśl, która już go nie opuściła, aż do pory "po obiadowej". Roch zapragnął iść na rower i nie interesowało go, że słupek rtęci spadł na poziom -5 st. C, a tym samym będzie więcej niż pewne, że jakaś część ciała przymarznie do roweru.

Długo, długo się wahał, aż w końcu złapał za rajtki i zaczął się ubierać. Na zakończenie nałożył na siebie grubą warstwę kremu Nivea żeby odizolować się niesprzyjającej temperatury, a przy okazji nabrać trochę blasku i delikatności.

Zszedł na dół, otworzył drzwi i fala zimna uderzyła go prosto w twarz, ale nie poddał się. Nie poddał się nawet po upadku przed klatką spowodowanym poślizgiem i nieprzygotowaniem do sezonu zimowego. Roch pozbierał się, otrzepał rajtki ze śniegu i pojechał dalej licząc na to, że dalej będzie trochę większa przyczepność.

Kierunek Repty, przyczepność nieznacznie wzrosła, więc Roch mógł rozwinąć prędkość i w miarę szybko dojechać do celu. W samym parku ścieżki zaśnieżone, ale przejezdne. Roch wjechał więc na szlak i poczuł jak tylne koło go wyprzedza, jednak doświadczenie połączone z przytomnością umysłu spowodowały, że drugi upadek był mniej bolesny.

Roch wjechał w krzaki bo główne ścieżki przestały go bawić. Gałęzie pękały, liście szeleściły, a Roch twardo pedałował przed siebie. Dojechał do rzeczki i tam postanowił zrobić przystanek, pstryknąć kilka zdjęć i zrelaksować się po świątecznym maratonie.

Po odpoczynku Roch rozpoczął powrót do domu, co nie było łatwe bo ochota na jeżdżenie była nadal, ale czas się kończył i trzeba było wracać do domu. Pod domem Roch nie zaliczył już żadnego upadku, wszedł do klatki i od razu poczuł jak fala gorąca uderza go w twarz.

Na zakończenie kilka zdjęć z dzisiejszego wypadu:
Zimowe Repty


Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza