poniedziałek, 15 grudnia 2008

Popołudnie w komisie

Nadeszła pora, aby wymienić olej w Megi bo poprzedni - mimo, że z pierwszego tłoczenia - zużył się. Z mechanikiem Roch był umówiony na godzinę 1500 i o tejże zjawił się. Samochodzik wjechał do środka, Roch przekazał klucze do bram tfu. kluczyki i rozpoczął samotny marsz ku domowi. Buty wygodne, czapka ciepła więc można było dreptać powoli do domu.

Po drodze Roch wstąpił do komisu samochodowego celem nacieszenia oczu innymi samochodami.

- Ooo BMW 5.. faaaaajne - Wyobraził siebie w dresiku za kierownicą.
- Łeeee 250 tyś przebiegu - Dodał po chwili.

Dresik i chęć posiadania "piątki" szybko prysły, a Roch udał się dalej oglądając Focusy, Lexusy i inne pojazdy, które tam stały. Jednak żadne z pojazdów nie ujął Rocha tak jak kiedyś zrobił to jego obecny środek transportu. Nie było tego czegoś, tej fajnej dupci i tego zadziornego przodu.

****
Z ważniejszych rzeczy warto wspomnieć, że u Rocha był listonosz z paczką. Na pytanie dlaczego tak długo szła odpowiedział, że okres przedświąteczny i w ogóle są zarobieni. Cóż, listonosz nie jest winny tego, że Poczta Polska ma klienta w głębokim poważaniu bo wie, żę klient skazany jest na monopolistę i innego wyjścia nie ma.

Na szczęście paczka doszła w całości, co też należy uznać za spory sukces.

Roch ma nadzieję, że Gwiazdka prezent przyśle kurierem bo czekanie na upominek do lutego, aż sortownie się odetkają, nie jest specjalnie wesołe.

Roch pozdrawia Czytelników.

P.S: Z powodu olej rower odpoczywał, ale jutro Roch mu nie odpuści.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza