czwartek, 18 czerwca 2009

Początki są zawsze trudne

Pierwszy wypad z nowym nabytkiem. Roch postanowił, że pojedzie na Repty i tam sprawdzi, po co te wszystkie przełączniki, opcje, pokrętła, guziczki. Odstawił rower i zabrał się z pstrykanie. Początkowo widział ciemność, ale z czasem robiło się coraz jaśniej i jaśniej, aż wychodziło za jasno. Jednak Roch nie poddawał się i cały czas próbował coś podkręcić.

Nawet wiewiórka mu uciekła, ale i na nią przyjdzie czas. Pech chciał, że padł akumulator, który nie był ładowany od nowości, i na tym Roch skończył zabawę. Wrócił do domu, odpoczął trochę i poszedł ponownie na rower, tym razem bez aparatu. Pojechał do Świerklańca i wrócił lasem, zahaczając o Chechło. Za Rochem zaczęły ciągnąc ciemne chmury, ale szczęśliwie dojechał do domu.

Efekty pstrykania można zobaczyć na Pikasie:

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza