czwartek, 25 czerwca 2009

“Przelotne” opady deszczu

Jest coraz lepiej, poranki nie są już deszczowe, choć nadal wdać kałuże po nocnych opadach, ale w nocy to Roch śpi i to, czy pada, czy nie go nie interesuje. Niemniej nadal deszcze padają, a nawet zrywają się gwałtowne burze. Roch nie chciał kisnąć w domu i – korzystając z okazji – wybrał się na rower. Pojechał na Pniowiec żeby sprawdzić, czy pączkarnia jeszcze istnieje. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że wszystko jest na miejscu i można śmiało uderzać na pączki, pod warunkiem, że pogoda się poprawi.

Z Pniowca Roch wrócił przez las do domu, bo zaczynało robić się parno, a to oznaczało, że można spodziewać się deszczu. I nie mylił się, chwilę po tym jak wszedł do domu lunął deszcz, a przy okazji przeszła burza. Całe zamieszanie trwało piętnaście minut, a później wyszło słońce i tak już zostało. Jednak Roch nie chciał ryzykować i nie wychodził z domu. Zajął się płytkami, bo w końcu naszła go ochota na programator. Wkrótce efekty końcowe, bo Rochowi tak szybko jak się zachciało, tak się odechciało.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza