sobota, 5 kwietnia 2008

Całodniowe cross country

Zaczęło się rano. Michał zadzwonił do Rocha z propozycją porannego wypadu rowerowego. Początkowo Roch grymasił jak młoda dziewica nie wiedząc czego chce, ale w końcu ubrał się i zszedł na dół. Pierwszym celem był Adventure gdzie dokonano zakupu łatek. Tam też do Michała i Rocha dołączył Czołgista, czyli Sebek.

Razem udali się w kierunku Rept. Po drodze spotkali Tomka - prawdopodobnie przyszłego pracodawcę Rocha, ale o tym cicho-sza żeby nie zapeszyć. Na Reptach Sebek poprowadził pozostałych rowerzystów nową trasą, która bardzo przypadła do gustu Rochowi, a i Michałowi również.

Zmęczeni wrócili do domu. Roch jednak nie mógł się powstrzymać i po obiedzie po raz drugi wybył na rower. Ponownie Repty i ponownie nowa ścieżka, w której Roch zakochał się. Strome zjazdy i jeszcze większe podjazdy, czyli to co Roch uwielbia. Do tego ostre zakręty i wystające korzenie.

Po dwóch pętlach Roch zjechał do domu celem uzupełnienia kondycji. Po krótkiej chwili ponownie zadzwonił Michał i zapytał, czy Roch wybierze się na rower. No jak Roch mógłby odmówić? A więc trzeci wypad rowerowy, trzeci raz na Reptach, ale tym razem trasa rekreacyjna ponieważ nogi Rocha rozpoczęły protest. Ból nasilał się podczas podjazdów i słabł podczas zjazdów.

W drodze powrotnej obowiązkowy Strong i można dzień uznać za zakończony. Trzykrotny wypad na Repty zaowocował dystansem 55 kilometrów w czystym terenie. Roch nie czuje nóg.

Zmęczony, ale szczęśliwy, Roch pozdrawia Czytelników.

P.S: Wypadziki pierwsza klasa.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza