czwartek, 3 kwietnia 2008

Roch herbu dwukrotnie pęknięta guma

Zaraz po obiedzie Roch udał się na rower. Początkowo sam jeździł po Reptach, z których pojechał na Pniowiec i wrócił do domu. Nic specjalnego nie wydarzyło się. Później wypad z Michałem. Początkowo pojechali do Adventure aby zapytać o bloki do SPD. Tuż pod sklepem Roch poczuł miękkość z przodu. Była ona za duża, aby uznać to za pracę amortyzatora.

- Ku*a, dętkę przebiłem - Krzyknął Roch.
- Spoko, jesteśmy u chłopaków to załatamy - Powiedział Michał.
- Wezmę dętkę, a jutro kasę oddam - Wymyślił Roch.

Dostał dętkę i przystąpił do wymiany. Sprawdziwszy, czy w oponie nic nie siedzi założył nową dętkę i ruszył z Michałem na Chechło. Nic nie wskazywało na to, że za chwile stanie się tragedia. W drodze powrotnej Roch ponownie wyczuł miękkość co świadczyło o tym, że ponownie wystąpił kapeć.

- Ku*a! Znowu kapeć - Krzyknął Roch.
- Tym razem to dymam z buta do domu - Dodał po chwili.
- Spoko, mam łatki i klej to zakleimy - Powiedział Michał.

Łatanie rozpoczęło się od zdjęcia koła i zlokalizowania źródła dziurawiącego dętkę. Okazało się nim mikroskopijne szkło, które siedziało w oponie. Po wyjęciu można było przystąpić do łatania dętki.

Wszystko wskazywało na to, że żaden klej nie będzie wstanie związać łatki z dętką, ale w końcu znalazła się tubka, z której trysnął świeży klej.

Po zaklejeniu dętki wystarczyło odczekać kilka minut, aby klej dobrze zaschnął i można było montować oponę. Łatwo napisać trudniej zrobić. Opona wykazywała się niezdyscyplinowaniem i za nic nie chciała dać się założyć na obręcz. Po wielu stękaniach i przekleństwach w końcu siedziała na swoim miejscu.

Przyszła pora na pompowanie. W tym miejscu należy zaznaczyć, że wcześniej nabyta dętka wykazywała sporą niekompatybilność z pompką. Owa niekompatybilność przejawiała się tym, że kominek ledwo wystawał z obręczy i pompka nie chciała go złapać. Przez to nie dało się napompować koła. Jednak przytomność umysłu Michała spowodowała, że udało się napompować koło i można było pedałować do domu.

Nie chcąc ryzykować trzeciego kapcia Roch z Michałem udali się do osiedlowego sklepu i zakupili po Strongu. Bo trzeba oblać nową łatkę na nowej dętce.

Na tym zakończył się wielce pechowy wypad na Chechło.

Kapciowy Roch pozdrawia Michała, który sponsorował klej, łatkę i Stronga oraz pozostałych Czytelników, którzy sponsorują Rochowy zapał do pisania.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza