poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Solidna porcja wysiłku

Roch wsiadł na rower i pojechał zapłacić rachunek za telefon. Znany z tego, że roweru nie spuszcza z oczu Roch wszedł wraz z swoim towarzyszem do salonu Plusa. Nikt nie protestował, jedynie panie podśmiewały się z Rocha, który paradował w obcisłych spodenkach, kasku i cooltowej koszulce.

Po zapłaceniu rachunku Roch dokonał lansu po mieście. Do czasu gdy napisał Michał, czy dziś jeżdżą. Roch odpisał, że oczywiście wspólny wypad jest możliwy, a nawet konieczny. Do wypadu pozostało pół godziny. Owe pół godziny można zagospodarować na różne sposoby. Roch przyssał się do ciasta z rabarbarem, które uśmiechało się do niego od samego rana.

W końcu Michał zadzwonił i Roch musiał zostawić ciasto na później. Początkowo pojechali na Dolomity, a stamtąd na Księżą Górę, na której usilnie wyhaczali wszystkie rowerzystki, które napotkali na swojej drodze. Niestety bez większych efektów.

Z Księżej Góry, po krótkiej przerwie na Stronga, wrócili do domu. Na ławce pod klatką kolejna przerwa, tym razem dłuższa i w towarzystwie Nadii. Chyba Roch już może przedstawić nową bohaterkę, która od czasu do czasu będzie gościć w Rochowych notkach, dziewczę pozytywnie zakręcone jak jej szanowna Mama.

Gdyby nie stan Rocha to pewnie stanąłby w szranki z Nadią, która chciała się ścigać dookoła bloku. Jednak stan równowagi Rocha było poważnie zachwiany i mogłoby się skończyć na tym, że Roch obiegłby całe osiedle, a nie tylko jeden blok.

Ale co sie odwlecze to nie uciecze i Roch jeszcze zmierzy się z Nadią.

I to chyba na tyle, zważywszy na to, że niniejsza notka była tworzona w wielkich bólach, a klawisz backspace był używany bardzo często.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza